Marc zawzięcie walczył na czwartym etapie Rajdu Dakar 2012, by choć trochę nadrobić stratę do Cyrila Despresa. Marc opowiada nam o swoim stylu jazdy za dnia oraz biwakowym życiu nocą.

Na dzisiejszym etapie każdy z zawodników musiał ostro walczyć. Sam starałem się nadrobić stracony wczoraj czas, ale ostatecznie musiałem sobie radzić z tyloma utrudnieniami, że rozwinięcie porządnej prędkości było niemożliwe.
Byłem zadowolony z tego, jak mi szło, ale myślę, że uzyskałbym jeszcze lepszy czas, gdyby nie wyciek z jednego z moich widelców, który spowodował uszkodzenie przedniego hamulca. Na szczęście był to niewielki problem i będę zadowolony, jeśli okaże się, że to moja najpoważniejsza usterka mechaniczna w tym roku.
Na daną chwilę, by dogonić Cyrila (Despresa), muszę nadrobić osiem minut, więc skupiam się na odnalezieniu dobrego rytmu na każdym etapie. Dziś było naprawdę ciężko i nie spodziewam się, żeby zrobiło się lżej, więc szybka jazda, jakiej potrzebuję, będzie prawdziwym wyzwaniem. Dziś nadrobiłem dwie minuty, więc jest dobrze, ale trudno będzie powtórzyć ten sukces na kolejnych czterech lub pięciu etapach.
Dawanie z siebie 100% nie polega na jeździe z jak największą prędkością; nic dobrego nie wyniknie z takiej taktyki. Trzeba być maksymalnie skupionym przez cały czas, tak by nie przegapić okazji do nadrobienia straconych minut.
W tym roku ogromnym udogodnieniem okazała się moja przyczepa, ponieważ podczas poprzednich edycji Dakaru spałem w namiocie. Ta odrobina wygody pomaga mi odpocząć w nocy i odpowiednio przygotować się do kolejnych etapów. Wiem, że niektórzy kierowcy samochodów spędzają noce w hotelach, ale dla nas motocyklistów nie ma takiej opcji. Musimy być na miejscu, na biwaku, a przyczepa jest dla mnie dobrym kompromisem. To świetne miejsce i ma klimatyzację!
Marc zajmuje drugie miejsce w kategorii motocykli i po czterech etapach Rajdu Dakar 2012 od prowadzącego Cyrila Despresa dzieli go 8 minut i 10 sekund.
Komentarze
Dodaj komentarz