cyril-despres-comp

Spytaliśmy gwiazdę Enduro - Cyril'a Despres'a, kogo najchętniej zaprosiłyby na proszony obiad...

Najznakomitszy gość
Pierwszym gościem, bez żadnych wątpliwości, byłby Mike Horn - podróżnik z RPA. Nie mam zbyt wielu idoli, ale ten koleś z pewnością do nich należy. Jeśli nigdy wcześniej o nim nie słyszeliście, czytajcie uważnie. Mike ma za sobą kilka naprawdę niesamowitych wypraw. Wyobraźcie sobie, że długą na 7000 km trasę z peruwiańskich Andów do Oceanu Atlantyckiego pokonał, spływając po Amazonce na desce do hydrospeedu! Opłynął też samotnie równik, żeglując bez pomocy jakichkolwiek silników i zdobył Biegun Północny podczas arktycznej zimy. Myślę, że jestem dość zdecydowaną osobą, ale jeśli mówimy o Mike'u, to przymioty 'zdecydowany' i 'wytrwały' nabierają zupełnie nowego znaczenia. Pewnie podziwiam go tak bardzo z jeszcze jednego powodu - jest spełnionym i uznanym żeglarzem, a ja mam chorobę morską. Spotkaliśmy się kiedyś i muszę dodać, że strasznie sympatyczny z niego facet.

Multitalent-Loeb
Chyba nikomu nie trzeba przedstawiać Sebastiana Loeb'a. Rekordowe, siódme mistrzostwo WRC przysporzyło mu światową sławę, a Seb i tak pozostał sobą. Prawdziwy sportowiec (uprawiał gimnastykę, zanim zaczął się ścigać), który w dodatku wie jak się zabawić po skończonych zawodach - cóż więcej można chcieć od współimprezowicza? Pewnego dnia, po rajdzie, miałem chęć pościgać się samochodem, więc kogo miałbym poprosić o wskazówki, jak nie Seb'a? Jest on także świetnym motocyklistą, więc sprawnie wyjaśnił mi różnice pomiędzy tymi dwiema dyscyplinami. Powinienem zaprosić go wczesnym wieczorem, nim zdąży otworzyć butelkę wina!

Prawdziwy innowator
Jako, że jest to wirtualna imprezka, nikt nie powinien się obrazić, gdy kolejnym zaproszonym będzie bohater z mojej własnej hali sław - Thierry Sabine. Jest on twórcą dwóch wyścigów - Rajdu Dakar i L’Enduro du Touquet. Nigdy się nie spotkaliśmy, Thierry zginął w katastrofie śmigłowca podczas Dakaru w 1986 r., ale jego dokonania wywarły na mnie ogromny wpływ. Zanim zostałem profesjonalnym motocyklistą, pracowałem jako mechanik w Paryżu, a 'wynalazek' Thierry'ego dosłownie odmienił moje życie. Gdybyśmy się spotkali, powiedziałbym "wielkie dzięki!' Koleś musiał mieć niezłą wizję tego, co tworzy. Dakar bije rekordy oglądalności jeśli chodzi o sporty motorowe, a L’Enduro du Touquet przyciąga 300 tysięcy widzów w środku zimy! Obie te imprezy rosną w siłę z roku na rok, a minęło ponad 30 lat od ich stworzenia. Jestem bardzo ciekawy, co o współczesnym Dakarze powiedziałby Thierry... Wydaje się, że miał zamiar wziąć udział w wyścigu do Ameryki Południowej tuż przed śmiercią.

Wieczorne śpiewanie
Nieodzownymi elementami udanej imprezy są dla mnie dobre jedzenie, dobre drinki, dobre towarzystwo i dobra muzyka. Nie wiem, jak się mają umiejętności kulinarne Pink, ale z pewnością nie zawiodłaby mnie na pozostałych płaszczyznach. Mimo, że była żoną (i chyba wciąż jest) zawodnika FMX (Free Style Motocross), nigdy jej nie poznałem. Z tego, co widziałem i słyszałem można wywnioskować, że lubi się pośmiać i nie przeszkadzałby jej klimat wieczornych śpiewów przy ognisku. Reszta moich gości byłaby w chórkach. Mam tylko nadzieję, że nie fałszują jak ja!

Berry mile widziana
Mógłbym powiedzieć, że zapraszam Halle Berry ponieważ jest wzorem do naśladowania (pierwsza czarnoskóra aktorka nagrodzona Oscarem) lub ze względu na jej wkład w pracę organizacji charytatywnych, zwalczających przemoc w rodzinie. Oczywiście nie skłamałby ani trochę, ale nie ma co się oszukiwać - głównym motywem wystosowania takiego zaproszenia byłby fakt, iż Pani Berry to niesamowicie atrakcyjna kobieta z ogromną ilością wdzięku i uroku. Mike'a, Seb'a, Thierry'ego i nawet Pink traktuję bardziej jak ziomków, a wiadomo jak ważne jest utrzymanie równowagi... Jak mówimy we Francji - trochę finezji w świecie bestii.

Co pichcimy?
Sztywne zajmowanie miejsc wokół stołu uważam za nieco ograniczające, więc za miejsce posiłku wybrałbym piaszczyste wydmy na południu Maroka. Ognisko na pustyni, z dala od zatłoczonych i hałaśliwych miast + gwieździste niebo = mój klimat. Mam wielki sentyment do Maroka i jego mieszkańców. Mimo, iż Dakar odbywa się teraz w Ameryce Południowej, to najwięcej razy ścigałem się w Afryce, gdzie spotkałem się z wielką gościnnością i serdecznością. Wierzcie mi, marokańskie jedzenie nie jest wcale złe! Zjedlibyśmy kuskus, meshoui (jagnię pieczone w glinianym piecu) i chleb, który wypieka się w piasku. Proste, ale przepyszne! Wino wybralibyśmy z różnych zakątków świata, w których byłem. Szczególnie argentyńskie i chilijskie odmiany bardzo mi smakowały, ale nie zabrakłoby też butelki z Australii. Nie byłem jeszcze nigdy w ojczyźnie Aborygenów, ale to jedno z miejsc, które chciałbym zwiedzić i mam nadzieję, że uda mi się wziąć udział w wyścigach tam organizowanych jeszcze w tym roku. Oczywiście odkorkowalibyśmy również francuskie wino, aby moi goście nie zapomnieli, skąd pochodzę. Bon appetit!
 


Komentarze

    Dodaj komentarz

    * Wszystkie pola muszą być wypełnione.
    Postaraj zmieścić się w 2000 znakach :
    Przepisz słowo z obrazka obok, aby móc zamieścić komentarz.

    Artykuł Szczegóły