Tom Wegener to legendarny longboarder z Los Angeles, który zakochał się
w Australii. Stoi za odrodzeniem desek olo i alaia, używanych przed
wiekami przez Hawajczyków, a teraz ma nadzieję, że Tuna, produkowana
masowo deska typu alaia, ożywi współczesny surfing.
Tom Wegener oprowadza mnie po dwuipółakrowej działce, którą nazywa
„twórczą plantacją”. Posiadłość ta, położona około 1,5 km od Cooroy na
australijskim Słonecznym Wybrzeżu w Queensland, graniczy z autostradą Bruce,
ale strzeliste eukaliptusy i grube pnie bambusów skutecznie chronią przed
ruchem ulicznym oraz ciekawskimi spojrzeniami.
Na podwórku stoi własnej roboty halfpipe. Na tyłach znajduje się trzypiętrowa
budowla – wspaniały stary budynek z drewna z chwiejącymi się schodami
na boku, prowadzącymi na poddasze, gdzie Wegener tworzy swe drewniane
deski surfingowe.
Po zakupieniu posiadłości w 2001 roku posadził na niej drzewka pomarańczowe
i figowe, pnącza marakui, tropikalne jabłka, guawy, melonowce, persymony
i drzewka brzoskwiniowe. O miejsce w ogródku walczą sałaty, szpinak, kukurydza,
pomidory i świeże zioła, a stare kartony po jajkach służą jako ulegające biodegradacji tace na nasiona. Trociny z walącej się szopy stają się ściółką dla drzew, a Wegener wie o kompostowaniu i sadzeniu więcej niż niejeden ogrodowy guru.
„Bardzo chcemy być hipisami” – śmieje się. „Chcemy stworzyć równoległy zielony
wszechświat, abyśmy w razie katastrofy mieli przynajmniej pożywienie”.
Ten sielski azyl znajduje się bardzo daleko od podmiejskiego dostatku Palos Verdes
w Los Angeles, gdzie w 1965 roku urodził się Wegener. Palos Verdes to miejsce,
w którym „zdesperowane gospodynie domowe” spędzają czas w ekskluzywnych klubach sportowych i cieszą się lekcjami tenisa udzielanymi przez zawodowców z kaloryferem na brzuchu i śnieżnobiałym uśmiechem. Można tam także znaleźć kilka najlepszych
kalifornijskich miejscówek surfingowych i tubylców nieprzepadających za ludźmi z zewnątrz. Wegener kochał fale, ale nienawidził tego nastawienia.
Przeczytaj całą historię w najnowszym numerze Red Bulletina.

Komentarze
Dodaj komentarz