Gary Hunt drenched.jpg


Po pokonaniu 32 000 kilometrów, zaprezentowaniu 200 trzysekundowych lotów oraz przyznaniu 17263,45 punktów, 12 września światowa seria Red Bull Cliff Diving 2010 dotarła do punktu kulminacyjnego przy wodospadzie Kawainui na hawajskiej Wielkiej Wyspie. Podczas mrożących krew w żyłach zawodów, na oczach rodzin i przyjaciół skoczków, panujący mistrz Światowej Serii i mieszkaniec Oahu, Orlando Duque, odniósł swoje pierwsze w tym sezonie zwycięstwo oraz przekazał mistrzowski tytuł w ręce Gary'ego Hunta. Tegoroczny władca odniósł cztery z sześciu możliwych zwycięstw i zabiera koronę z Kolumbii do Anglii.

Przed zdobyciem zwycięstwa pięć razy stawał na podium, aż w końcu, powracając na rodzinne wyspy, dziewięciokrotny mistrz świata Orlando Duque pokonał wszystkich jedenastu rywali walczących w Red Bull Cliff Diving World Series 2010. Dzień po jego 36-tych urodzinach i prawie rok i trzy miesiące po odniesieniu ostatniego zwycięstwa we Włoszech w 2009 roku, Kolumbijczyk sam zafundował sobie najlepszy prezent: „Myślę, że można nazwać to prezentem. Oddałem trzy dobre skoki i cieszę się, że wygrałem. To z całą pewnością były dla mnie najlepsze zawody. Poszło mi naprawdę świetnie i w końcu mam na koncie bardzo udany konkurs. Pomogły mi dwa niewielkie błędy Gary'ego, dzięki temu mogłem go prześcignąć, ale to i tak zdecydowanie było moje najlepsze wystąpienie. Wszystkie lokalizacje, w których się pojawiliśmy, były wyjątkowe, ale to miejsce powinno być dla mnie najlepsze. Triumf w domu na Hawajach sprawił, że było. Teraz mam plan ponownie zgarnąć tytuł mistrza w przyszłym roku. Będę dużo trenować, wrócę na siłownię i odrobię pracę domową. Ale Gary z pewnością planuje dokładnie to samo”. Artem Silchenko z Rosji zgarnął jedyne podczas tych zawodów dwie 10-tki, przyznane za jego trzeci skok i z ostatniego miejsca po pierwszej rundzie dzisiejszego finałowego konkursu wskoczył na trzecią pozycję, zapewniając sobie tym samym trzecie miejsce także w klasyfikacji generalnej.

Ze stratą 9.6 punktu do Duque'a 26-letni Gary Hunt zakończył szósty przystanek serii na drugiej pozycji. Brakowało mu zaledwie jednego punktu do zdobycia tytułu mistrza, więc nareszcie oficjalnie stał się ogólnym zwycięzcą serii. „To wspaniałe, brak mi słów. Musiałem oddać zaledwie jeden skok, by zdobyć tytuł, ale dopiero teraz zaczyna to do mnie docierać. Nie tylko Orlando był dobry, Artem także pokazał swą moc podczas kolejnych przystanków. Kent także pracuje nad nowymi skokami i stara się rozwijać. Będę pracował nad swoim skokiem z rozbiegu. Opanowanie tego skoku do perfekcji będzie moim głównym celem podczas przerwy między sezonami, tak bym mógł zaprezentować go w przyszłym roku” - powiedział wzruszony Brytyjczyk.

Wielki finał Red Bull Cliff Diving World Series 2010 odbył się w miejscu narodzin tego sportu. W odosobnieniu zapewnionym przez prywatny wodospad sześciu zawodników zajmujących najwyższe pozycje w klasyfikacji generalnej automatycznie zakwalifikowało się do edycji 2011. Skoczkowie zajmujący sześć ostatnich pozycji będą musieli wziąć udział w specjalnym obozie, gdzie wraz z całkiem nowymi, dobrze zapowiadającymi się zawodnikami będą walczyć o zakwalifikowanie do przyszłego sezonu.


Komentarze

    Dodaj komentarz

    * Wszystkie pola muszą być wypełnione.
    Postaraj zmieścić się w 2000 znakach :
    Przepisz słowo z obrazka obok, aby móc zamieścić komentarz.

    Artykuł Szczegóły