Spokojnie, to nic poważnego. Złamany kciuk to u zawodników Extreme Enduro jak rozwiązana sznurówka. Ale trudno rywalizować o tytuł mistrzowski bez zawiązanych butów! Wszystko zdarzyło się podczas drugiego dnia GP Hiszpanii. Szanse na start w następnym etapie (GP Portugalii) są niestety jak na razie bardzo małe. Oddajmy głos Tadkowi:
„Cóż, jestem mocno rozczarowany, ale w tym sporcie trzeba się liczyć ze wszystkim. Nie mogłem się już doczekać tego wyścigu, ponieważ podczas wyścigów Mistrzostw Włoch i Hiszpanii w Enduro, w których niedawno startowałem, poszło mi całkiem nieźle, ale tutaj nie wszystko poszło zgodnie z planem. Próba extreme nie była zbyt trudna, więc miałem utrudnione zadanie, ponieważ to właśnie wtedy zazwyczaj zdobywam przewagę. Zdecydowanie nic nie działało na moją korzyść. Piąte miejsce pierwszego dnia w tak mocnej klasie to dla mnie całkiem niezły rezultat. Nie jestem stałym riderem MŚE, więc cieszyła mnie możliwość rywalizacji z najlepszymi. Myślę, że mogłem być trochę szybszy, ale miałem pewne problemy ze zmianą biegów. Dzień drugi rozpoczął się dobrym czasem podczas próby enduro, ale na drugim okrążeniu miałem poważny wypadek. Uderzyłem w drzewo i uszkodziłem kciuk, co było zbyt bolesne, by kontynuować. To naprawdę spore rozczarowanie, i wygląda no to, że będę musiał zrobić sobie kilkutygodniową przerwę, by wyleczyć kontuzję, ale mam nadzieję, że wkrótce będę się znów ścigał”.
Warto jeszcze wspomnieć, że Taddy zajął wysokie piąte miejsce podczas pierwszego dnia GP Hiszpanii w kategorii Enduro 3.
Wyniki dnia pierwszego:
1. Mika Ahola (Honda) 53.21:87;
2. Christophe Nambotin (Gas Gas) 53.35:52;
3. Seb Guillaume (Husqvarna) 53.53:92;
4. Oriol Mena (Husaberg) 54.12:26;
5. Taddy Blazusiak (KTM Enduro Factory Team) 54.33:77;
6. Joakim Ljunggren (Husaberg) 54.40:71;
7. Marcus Kehr (KTM) 54.43:36;
8. Marko Tarkkala (Husaberg) 54.54:04;
9. Alessandro Botturi (Gas Gas) 54.57:19;
10. Juan Perez (KTM) 55.09:97
Komentarze
Dodaj komentarz