Mały człowiek – wielki piłkarz. Czy jego gwiazda zabłyśnie również na największej scenie sportowej w Republice Południowej Afryki?
Podobno to babcia Leo zmusiła trenera Aparicio, aby pozwolił pięciolatkowi zagrać ze starszymi braćmi. Sam Aparicio mówi, że miał tylko dziesięciu graczy i kiedy zobaczył malca kopiącego piłkę o ścianę, zapytał matkę Messiego: „Pożyczy mi go pani?”... Wszyscy natomiast są zgodni co do wersji kolejnych wydarzeń. Mama Messiego ubrała go w strój drużyny. Pierwsza piłka potoczyła się wprost pod jego prawą nogę. Następnie przeszła pod lewą. „Zaczął dryblować, jakby grał całe życie” – wspomina Apa. Zagranicznego świadka zdarzenia, przypadkowo przebywającego w argentyńskim mieście Rosario (urodził się tam Che Guevara), na ten widok dosłownie zatkało. Ale nie Argentyńczyków. Od razu wiedzieli, kim jest Messi: pibe, czyli „ten chłopiec” – dzieciak, na którego czekali.
Zazwyczaj największe emocje przed MŚ wiążą się z tym, kto wygra. W tym roku ludzie chcą tylko wiedzieć, czy w RPA zobaczymy Messiego w najlepszej formie.
Jeśli pokaże to samo, co zaprezentował w Barcelonie, ale w najważniejszej piłkarskiej scenerii – cóż, nic więcej nie będzie nam potrzebne do szczęścia. Podczas tegorocznych MŚ liczy się przede wszystkim Messi. Aby go zrozumieć, trzeba najpierw zrozumieć jego argentyńskie i piłkarskie pochodzenie.
W 2000 roku w Buenos Aires socjolog Eduardo Archetti wyjaśnił mi znaczenie słowa pibe. Według niego pibe to postać, która istniała w głowach argentyńskich fanów futbolu już w latach 20. XX wieku. Pibe uczy się grać na potrero – „nierównym miejskim boisku” – gdzie tylko ci, którzy potrafią dryblować, są w stanie utrzymać przy sobie piłkę. Jego kreatywna gra nazywana jest przez Argentyńczyków la nuestra, czyli „nasza” – to styl wywodzący się według nich z wyobraźni dziecka.
W 1928 roku dziennikarz Borocotó zaproponował na łamach popularnego magazynu piłkarskiego wydawanego w Buenos Aires, „El Grafico”, aby przy „jakimkolwiek chodniku” postawić pomnik na cześć tego, kto wymyślił dryblowanie. Pomnik ten miałby przedstawiać „chłopca z przybrudzoną twarzą, dziką grzywą włosów unikających grzebienia, z inteligentnymi, niespokojnymi i zarazem przekonującymi oczami oraz iskrzącym spojrzeniem, które zdradza łobuzerski uśmiech, niewidoczny na ustach skrywających małe zęby, które zapewne starły się od jedzenia wczorajszego chleba”.
Brzmi znajomo? Kiedy 50 lat temu pojawił się Maradona, argentyńscy fani futbolu już na niego czekali. W 1943 roku napisano „o nim” nawet tango, zatytułowane, „El Sueño Del Pibe” (Marzenie pibe). W piosence, którą Maradona zaśpiewał publicznie, młody pibe porównuje się do legend piłki nożnej:
Najdroższa mamo,
zarobię pieniądze,
będę jak Baldonedo,
Martino i Boyé.
Piosenka kończy się snem chłopca:
Przejął piłkę, grając spokojnie,
mijając wszystkich, dotarł do bramkarza
i mocno kopiąc, stał się królem strzelców.
Piosenka ta była zapowiedzią nie tylko słynnego gola zdobytego przez Maradonę w meczu z Anglią w 1986 roku, ale także rewanżu Anglików w wykonaniu 18-letniego Michaela Owena w 1998 roku (Argentyńczycy ze smutkiem przyznali: „Anglicy znaleźli swojego pibe”), oraz licznych bramek zdobytych przez Messiego.
Dla Argentyńczyków Maradona i Messi stanowią kwintesencję Argentyny. Pewien fan piłki nożnej w wywiadzie udzielonym Archettiemu w latach 90. powiedział: „Naszym problemem jest to, że mieliśmy Maradonę i już zawsze będziemy oczekiwać, że dostaniemy następnego”.
Roberto „El Negro” Fontanarrosa, legendarny argentyński rysownik, pisarz i kibic piłkarski z Rosario, miał podobne poglądy: „Maradona nie mógłby pochodzić z Belgii”. Archetti powiedział kiedyś, że argentyńscy bohaterowie umierają młodo i w ten sposób przepowiedział niestety przyszłość swoją i Fontanarrosy. Zmarł na raka w Norwegii w czerwcu 2005 roku – cztery tygodnie przed tym, jak Messi wygrał dla Argentyny młodzieżowe MŚ w Holandii. Fontanarrosa odszedł w 2007 roku. Żył na tyle długo, aby móc zobaczyć Messiego w akcji. Z pewnością od razu wiedział, że to kolejny pibe.
Pełna wersja tekstu znajduje się w czerwcowym wydaniu Red Bulletina.

Komentarze
Dodaj komentarz