Dziewięć dni potrzebował Szwajcar Christian Maurer, by pokonać na paralotni i nogach dystans 818 km z Salzburga do Monako. Ekstremalny wyścig przez Alpy, który 19 lipca rozpoczął się w austriackim Sal

 

W niedzielne południe 19 lipca 30 zawodników wystartowało z placu Mozarta w centrum Salzburga w ekstremalnym wyścigu przez Alpy. W linii prostej trasa wynosiła 818 km i wiodła przez sześć krajów: Niemcy, Austrię, Włochy, Szwajcarię, Francję i Monako. Każdy z zawodników musiał pokonać siedem punktów kontrolnych, m.in. Grossglockner w Austrii, Marmolada we Włoszech, Matterhorn w Szwajcarii oraz najwyższy szczyt Europy – Mont Blanc. Zawodnicy mieli do dyspozycji jedynie paralotnie, buty do wspinaczki oraz mapę i GPS. To do nich należały decyzję, jaką trasę wybiorą i czy wolą pokonać dystans pieszo czy lecąc.

„Pokonanie stu kilometrów w Alpach na paralotni zajmuje średnio 6-7 godzin. Pokonanie tej samej trasy pieszo i z ciężkim latawcem w plecaku to już 2-3 dni marszu” – mówi Filip Jagła, polski uczestnik Red Bull X-Alps.

Nie wszyscy zawodnicy jednak obrali strategię lotu przez Alpy. Przez pierwsze kilka dni wyścigu prowadził Toma Coconea (Rumunia), który większą część trasy pokonał pieszo. Coconea spędził w powietrzu 272 km, a jego ostatni lot nie należał do udanych, bowiem naruszył wówczas strefę lotniczą i przez ponad pół godziny leciał w zakazanej regulaminie przestrzeni. Ten jeden błąd sprawił, że Rumun został zdyskwalifikowany a szanse na wygraną dwóch Szwajcarów – Christiana Maurera i Alexa Hofera – wzrosły.

Po dziewięciu dniach walki z rywalami, czasem i zmęczeniem, pierwszy na metę dotarł Christian Maurer. Mimo wyjątkowo trudnej trasy, udało mu się ustanowić nowy rekord wyścigu. “Jestem totalnie wyczerpany i przez kolejnych kilka dni nie zdołam się ruszyć nawet metr dalej. Balansowałem na krawędzi przez cały wyścig, ale od momentu wylądowania czuję się lepiej – przynajmniej psychicznie” – powiedział Maurer.

Szwajcar spędził 42,17 godzin w powietrzu, pokonując 999 km na paralotni. Kolejnych 87,32 godzin spędził na nogach, pokonując 34 km różnicy wzniesień. Łącznie z Salzburga do Monaco Maurer przebył 1 376 km, odpoczywając zaledwie 100 godzin w ciągu 9 dni!

Polak Filip Jagła nie miał szczęśliwego wiatru w wyścigu, ale udało mu się dotrwać do końca rywalizacji i ostatecznie zająć 17. pozycję w klasyfikacji. Filip, znany z doskonałych umiejętności paralotniarskich, w Alpach pokazał także, że doskonale sobie radzi w trudnych warunkach i potrafi znaczną część drogi przejść pieszo.

„Ten wyścig to z pewnością jeden z najtrudniejszych i najcięższych rajdów na świecie. Dla mnie najtrudniejsze było skupienie się i zebranie sil przed lotem po uprzednim ekstremalnym wysiłku. Łapałem się na istotnych przeoczeniach i błędach, których normalnie wypoczęty nie popełniam” powiedział Filip po powrocie do Polski.

Z 633 przebytych kilometrów trasy, zaledwie 104 pokonał na paralotni, resztę przeszedł, dźwigając ciężki latawiec na plecach. Zaliczył też cztery punkty kontrolne: Gaisberg, Watzman, Glosglockner i Marmoladę. Do historii przeszły jego nocne akcje, kiedy to z ostatnich miejsc przeskakiwał w ciągu paru godzin o kilka pozycji w górę prześcigając śpiących konkurentów. Pod koniec rywalizacji był już kontuzjowany i chory Achilles uniemożliwiał mu dalszą walkę.

„Od początku starałem się gonić czołówkę. Jednak uraz w prawej stopie znacznie opóźnił moje poruszanie się, przez co spadłem na końcowe klasyfikacji i musiałem wszelakimi sposobami starać się utrzymać w wyścigu do końca. Nawet, gdy nogi odmówiły posłuszeństwa, nie miałem chwil zwątpienia, myślami wciąż brnąłem przez Alpy” stwierdził Jagła.

Na pytanie, czy weźmie udział w kolejnej edycji wyścigu, odpowiada: „To zbyt trudne pytanie jak na teraz. Jeszcze nie ochłonąłem. To była przygoda mojego życia, jeśli chciałbym ja powtórzyć, to musiałbym lepiej się moc się do niej lepiej przygotować.”

W tym roku morderczy wyścig Red Bull X-Alps, który odbył się już czwarty raz w historii, ukończyło jedynie trzech zawodników. Do 31 lipca do godziny 11.24 na metę w Monako dotarł Szwajcar Alex Hofer i Amerykanin Honza Rejmanek. Zawody zakończyły się zgodnie z regulaminem 48 godzin po tym jak pierwszy uczestnik wylądował na plaży w Monako.

„To był najcięższy wyścig w historii zawodów Red Bull X-Alps. Zawodnicy stawiali czoła silnymi wiatrom, termicznym turbulencjom oraz bólem, jaki towarzyszy im podczas wyprawy” skomentował dyrektor wyścigu Steve Cox.


Komentarze

    Dodaj komentarz

    * Wszystkie pola muszą być wypełnione.
    Postaraj zmieścić się w 2000 znakach :
    Przepisz słowo z obrazka obok, aby móc zamieścić komentarz.

    Artykuł Szczegóły