1200 km polskich bezdroży. Od bałtyckiej plaży do Podhala. Trzy doby ryku silników i 78 twardzieli skąpanych w błocie od pierwszych sekund tego jedynego w swoim rodzaju maratonu. „Czy ktoś załatwił na to pozwolenie? Jakie pozwolenie…”.
Trzy, dwa, jeden, zero… Start!
Jastrzębia Góra, północny kraniec Polski, 1 kwietnia, godzina 16. Latem chodnik tego wakacyjnego kurortu ugina się pod ciężarem turystów gofrów, waty cukrowej i roztopionych lodów. Teraz w tym miasteczku duchów zamiast gwaru plażowiczów słychać jedynie zwielokrotniony echem ryk startujących quadów.
Właśnie „poszedł” numer startowy jeden, rozpoczynając pierwszy
w Polsce maraton quadów Północ Południe. Sądząc po wyrazach twarzy zebranych, nikt nie robi sobie tutaj primaaprilisowych żartów. Organizator zakłada, że za mniej więcej 50 godzin pierwszy z grupy śmiałków skupiającej największych quadowych mistrzów powinien znaleźć się w Zakopanem, na szczycie Gubałówki. Kierowcy mają przed sobą ponad 1200 km – i na pewno nie będzie to krajowa siódemka, którą wygodnie można przebyć cały dystans. Trasa maratonu wyznaczona została w ostatniej chwili. Startujący zostali uzbrojeni we wzmocnione, off-roadowe wersje GPS-ów, do których na godzinę przed startem zostały wprowadzone punkty kontrolne całej trasy – do tej pory informacje, którędy dokładnie quady mają przeciąć Polskę, otoczone była ścisłą tajemnicą.
„Do pokonania będą szutry, brody i miejsca dawno zapomniane przez ludzi
i Boga…” – tak przed startem zapowiada możliwe przygody Michał Jędrzejczyk, organizator, który wcześniej sam, własnym quadem pokonał
i dokonał inspekcji wszystkich check pointów. „Trasa jest poprowadzona tak, aby wyjeżdżać na asfalt tylko wtedy, gdy musicie zatankować. Jedziecie non stop… Tak tak, non stop... Oczywiście robicie przerwy na tankowanie
i sen, kiedy musicie. Wygrywa ten, kto najszybciej zamelduje się na Gubałówce”. To właśnie kwestia doboru dróg, którymi będą poruszać się quady, budziła największe emocje. Przed samym wyścigiem pojawiły się głosy, że to niemożliwe, aby rajd mógł się odbyć się w całości legalnie.
Przeczytaj całą historię w najnowszym numerze Red Bulletina.

Komentarze
Dodaj komentarz