Mimo rekonwalescencji Levi Sherwood zdobywa nowe szczyty na wypełnionym po brzegi placu Czerwonym w czasie mistrzostw Red Bull X-Fighters w Moskwie.
Jest już późne popołudnie, ale moskiewski plac Czerwony nadal zalewa ponad 30-stopniowy żar. W rogu placu niewielka grupa rosyjskich żołnierzy po zakończonej służbie rozluźnia guziki wełnianych kurtek i z uśmiechami na twarzach pozuje do zdjęć na tle bajkowych kopuł cerkwi Wasyla Błogosławionego. Za nimi grupa japońskich turystów z zapartym tchem okrąża bazylikę. Gdy docierają na tyły świątyni, powietrze przeszywa zbiorowe westchnienie – ich oczom ukazał się zupełnie inny obiekt powstający tuż obok najbardziej rozpoznawalnej budowli Rosji.
Gigantyczny plac zabaw zbudowany z piasku i stali powoli nabiera kształtów. Już za trzy dni gościć będzie dwunastu najlepszych na świecie zawodników freestyle motocrossu, którzy w ramach trzeciej odsłony najtrudniejszych zawodów FMX zaprezentują swoje umiejętności, rozgrzewając 40-tysięczny tłum fanów do czerwoności.
Jednak obecnie panuje tam względny spokój – nie licząc stukotu młotków i warkotu koparek usypujących i dopieszczających dirtowe hopy. Na szczycie toru, w części przeznaczonej dla riderów, panuje senna atmosfera. Zawodnicy schronili się przed palącym słońcem w swoich garażach. Spędzą tutaj kilka dni, przygotowując swoje maszyny, zapoznając się z torem i planując arsenał przeczących grawitacji trików, ale chwilowo ogranicza ich żar lejący się z nieba.
Tutaj właśnie ukrył się młody rider Levi Sherwood, w skupieniu przeglądający własny sprzęt. Sherwood jest jednym z najbardziej obiecujących talentów tego sportu. Ma zaledwie 18 lat, a już od dwunastu pilnie trenuje w powietrzu na swym motocyklu. Jako 14-latek dołączył do Crusty Road Tour w Australii. W zeszłym roku po kontuzji Jeremy’ego Stenberga Sherwood otrzymał niespodziewane zaproszenie do wystąpienia podczas inauguracyjnych zawodów światowej serii Red Bull X-Fighters w Mexico City. Był to dla niego zupełnie nowy świat.
Pełna wersja tekstu znajduje się w sierpniowym wydaniu Red Bulletina.

Komentarze
Dodaj komentarz