Red Bulletin

Poznaj Swanskiego

Pl_Swanski.jpg

Skateboarding jako najpłodniejsza SUBKULTURA? Czemu nie? Street art jako wyświechtana metka? MOŻE. Paweł kozłowski jako Artysta spełniony? Na pewno.

Paweł Kozłowski, współcześnie znany już raczej tylko jako Swanski, zaczynał, będąc młodym skejterem zachłyśniętym wszystkim, co wiązało się z tą świeżą i całkiem inną od socszarości subkulturą ulicy – od duszenia trików na wyciułanych deskorolkach, przez pierwsze zachodnie hip-hopy na kasetach, do brejku i malowania na ścianach. Po kilkunastu latach Swanskiego jako grafika doceniły agencje reklamowe, jako artystę uznali go liderzy międzynarodowego przemysłu skateboardingowego. W całej Europie możemy trafić na ślady wystaw jego prac, a nam w Polsce serwuje dwa razy w sezonie pełne innowacji i dopieszczonych detali kolekcje ciuchów pod szyldem marki Turbokolor. O tym, że współczesna kultura ulicy to dużo więcej niż „sport, muzyka, sex i grafika” (cytując za nieistniejącym już magazynem „DosDedos”, którego grafikiem Paweł był przez lata), i o wielu innych przygodach rozmawialiśmy w jego właśnie budowanej pracowni i w żoliborskim mieszkaniu, nad tajską zupą (tak, Swanski na dodatek świetnie gotuje).

Red Bulletin: Co jest ważne u artysty?
Swanski: Po pierwsze, wrażliwość, to, że widzisz rzeczy, których inni może nie widzą. Druga rzecz to pasja, ego. Przede wszystkim pasja, bo to jest naprawdę ciężka praca.

A jak u ciebie jest z tym ego?

Jako artysta masz straszne ego i to bardzo boli w życiu. Pewnie dlatego lubię malować zwierzaki, które pozbawione są tego cholernego ego.

Skromność w takim przypadku szkodzi?
Są ludzie dużo bardziej utalentowani, więcej rysują, mają ciekawsze pomysły, ale nie umieją stanąć za tym. Może nie mają właśnie tego ego. No bo na czym polega to, co ja robię? Dlaczego ktoś chciałby kupić za parę tysięcy obraz, którego fizyczne wyprodukowanie kosztuje dużo mniej? Bo ja za nim stoję i mówię, że on coś przedstawia, i ten ktoś musi mi wierzyć. A żeby uwierzył, muszę stać za tym całym sobą. Więc to ego jest bardzo potrzebne, chociaż męczące jak cholera.

Dla tych, co ciebie nie znają: skąd się wziąłeś?
Najpierw stworzyła mnie deskorolka i ulica, ta estetyka. Ale nie byłem superdeskorolkowcem, skupiłem się na rysowaniu...

Przeczytaj całą historię w najnowszym numerze Red Bulletina.


Komentarze

    Dodaj komentarz

    * Wszystkie pola muszą być wypełnione.
    Postaraj zmieścić się w 2000 znakach :
    Przepisz słowo z obrazka obok, aby móc zamieścić komentarz.

    Artykuł Szczegóły