Tak ostrej rywalizacji w serii Red Bull I-Battle jeszcze nie było. W czwartkową noc, 3 listopada, szczeciński klub Lulu stał się świadkiem potężnej wymiany muzycznych ciosów. Po niezwykle ciężkim finale, publiczność zadecydowała o zwycięstwie reprezentantów drużyny „Wszystko Wszędzie Team”, w skład której weszli miłośnicy sportów walki – Paulina Bielecka oraz Tomasz Koszański.
Nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Uczestnicy Red Bull I-Battle w Szczecinie potraktowali bardzo poważnie swój udział w walce na utwory muzyczne zapodawane z osobistych odtwarzaczy, przez co z rundy na rundę rywalizacja nabierała tempa. Solidny prysznic z wody mineralnej zapodany w walce półfinałowej przez członków zespołu „Nie dasz rady”, nie dał rady ostudzić zapału publiczności. Od samego początku jej zdecydowanymi faworytami były drużyny „Wszystko Wszędzie Team” oraz „Zapomnij o piecu”, dlatego nikogo nie zdziwił udział akurat tych dwóch ekip w finale. Salta w powietrzu, trzask parkietu i rozgrzane do czerwoności gardła kibiców – w takiej atmosferze przebiegało ostatnie starcie w szczecińskim klubie Lulu, podczas którego dominowała mieszanka ciężkich brzmień takich zespołów jak Prodigy z dźwiękami klasycznego hip-hopu. Zdaniem publiczności lepiej spisali się zawodnicy z „Wszystko Wszędzie Team” i to właśnie im została przyznana główna nagroda.
„Wybierając swój repertuar kierowaliśmy się bardziej szansą pokazania swojej pasji do sztuk walki” powiedział Koszan po zdobyciu przez jego drużynę tytułu szczcińskiej edycji Red Bull I-Battle. „Postanowiliśmy połączyć naszą ulubioną muzykę z prezentacją technik walki. Publiczności najwyraźniej przypadła do gustu taka kombinacja.” Rzeczywiście pod względem synchronizacji obu tych współczynników „Wszystko Wszędzie Team” nie mieli sobie równych. Do ciekawszych kompozycji należał taniec imitujący figury Tetrisa wykonany w rytmie rosyjskich melodii folklorowych. To właśnie dzięki tak kreatywnemu podejściu udało im się zdobyć przychylność audytorium i pokonać wspomnianych członkach ekipy „Zapomnij o piecu”. „Godzinę przed rozpoczęciem imprezy byliśmy dopiero na granicy z Niemcami. Staraliśmy się dojechać jak najszybciej, jednak warunki drogowe starały się nam to utrudnić” mówili zdobywcy drugiego miejsca w Szczecinie. „Podczas finału zabrakło wsparcia od naszych znajomych, którzy w trakcie głosowania zamiast przy ringu, stali przy barze.”
Komentarze
Dodaj komentarz