Kapitana i gwiazdę New York Red Bulls - Thierry'ego Henry, można śmiało nazwać filozofem piłki nożnej. Przed wami kilka wolnych myśli naszego strikera...
Odpowiedzialność: 'Gdy zaczynasz, masz 20 lat i wszystko jest abstrakcją. Z czasem zdajesz sobie sprawę, że nie chodzi tylko o ciebie - cokolwiek robisz, musisz dawać z siebie wszystko, dać coś w zamian. Musisz.'
Ojciec: 'Nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie mój tata. Było ciężko, ojciec był bardzo wymagający. Zawsze uważał, że stać mnie na więcej, że nie daję z siebie wszystkiego.'
Priorytety: 'Gdy byłem młodszy nie do końca rozumiałem sedna gry - musisz być jej częścią, dopasować swój styl do warunków panujących na boisku.'
Wpływy z młodości: 'Nigdy nie interesowałem się polityką. Wolałem oglądać Michaela Jordana, niż słuchać któregoś z polityków.'
Reputacja: 'W piłce nożnej jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Nieważne jakiego formatu gwiazdą jesteś, jak się nazywasz - każdy ocenia cię przez pryzmat ostatniego występu.'
Gra: 'Gdy wchodzę na boisku i dostaję podanie, to wiem, że piłka jest moja. Po prostu to czuję.'
Progres: 'Zawsze myślę o tym, co zrobiłem źle i uważam, że to moja siła napędowa - nigdy nie jestem w stu procentach zadowolony ze swojej gry. Więc zamiast rozpływać lub rozpaczać nad swoim ostatnim występem, pomyśl co możesz zrobić jeszcze lepiej, co możesz ulepszyć i poprawić.'
Komentarze
Dodaj komentarz