Trzeci przystanek Red Bull Cliff Diving World Series 2010 przyniósł Gary'emu Huntowi trzecie zwycięstwo!
La Rochelle, Jukatan i Kragerø – dotarliśmy na półmetek Światowej Serii i do tej pory niekwestionowanym królem sezonu 2010 jest Brytyjczyk Gary Hunt. Z maksymalną ilością 60 punktów na koncie zostawił konkurencję daleko w tyle. W sobotnie popołudnie, doping elicie cliff divingu zapewniły słoneczna pogoda i ponad 12 tysięcy widzów zgromadzonych na łodziach i statkach zakotwiczonych na wodach Skagerraku, przy brzegu popularnej letniej norweskiej miejscowości.
Z przewagą 17 punktów nad najbliższym rywalem i nie tracąc nawet jednego punktu podczas trzech kolejnych przystanków, 26-latek ma trzy powody, by czuć się bezpiecznym na pozycji lidera: „Trenowanie skoków w stylu olimpijskim z wysokości 10 m zapewniło mi doskonalą formę. W tym roku działam naprawdę konsekwentnie. To wspaniały początek dla mnie, lepiej być nie mogło, ale wciąż mamy trzy konkursy do rozegrania. Jeszcze nie mam zwycięstwa w kieszeni. W kolejnych zawodach zamierzam zaprezentować nowe skoki – zobaczymy, co z tego wyjdzie”. Pretendujący do tytułu wicemistrza w klasyfikacji generalnej Artem Silchenko (Rosja) i Orlando Duque (Kolumbia) stoczyli dziś kolejną bitwę o miejsce na podium i teraz dzieli ich zaledwie jeden punkt. Zdobywając kolejne drugie miejsce, Rosjanin ponownie podkreślił, że jego celem jest pierwsza pozycja: „Pokonałem Orlando, który jest świetnym skoczkiem, ale przegrałem z Garym. Drugie miejsce to dobry wynik, ale ja chcę wygrywać i wiem, że jestem w stanie tego dokonać”.
Rywalizacja między zawodnikami walczącymi o miejsce w najlepszej szóstce była naprawdę zacięta – zaledwie 0,05 punktu różnicy między 7 a 8 pozycją i 1,5 punktu między 7 a 9. Nowy format rozgrywek zmusza skoczków do zaprezentowania najtrudniejszych skoków już w drugiej rundzie. Z całej 12 zawodników Alain Kohl (Luksemburg), który zajął dziś najlepsze dotychczas czwarte miejsce, jest dziewiątym zawodnikiem, który dotarł do najlepszej szóstki. Udowodnił, że Światowa Seria ma w swych szeregach najlepszych skoczków świata.
Na każdego sportowca przypadał tysiąc widzów – widok jaki roztaczał się przed skoczkami z platformy zlokalizowanej na szkierze na wysokości 26,8 m nie mógł być bardziej imponujący. Dzięki tysiącom łódek na wodzie i publiczności zgromadzonej na brzegu malowniczy archipelag Kragerø zamienił się w wyjątkową pływającą arenę.
Ze skał fiordu Oslo Red Bull Cliff Diving World Series przenosi się na południe Włoch, gdzie 8 sierpnia w Polignano a Mare rozegrana zostanie kolejna runda serii.
Komentarze
Dodaj komentarz